Wywiad z Danielem Tokarzem, autorem książki „Biblia rentiera”.

Wywiad z Danielem Tokarzem, autorem książki „Biblia rentiera”.

Rozpoczynamy jesienny cykl wywiadów, w którym chcemy przybliżyć sylwetki polskich autorów, którzy wydali swoje książki w modelu self-publishing. Każdemu z bohaterów cyklu zadaliśmy te same 10 pytań, które dotyczą zarówno ich pracy, jak i zahaczają o to, co sądzą o self-publishingu.

Na dobry początek proponujemy zaparzyć herbatkę i zapoznać się z sylwetką autora oraz inwestora – Daniela Tokarza, który niedługo po wydaniu „Sekretów Home Stagingu” postanowił podzielić się wiedzą z zakresu budowania dochodu pasywnego w książce „Biblia rentiera”.
Daniel Tokarz jest licencjonowanym pośrednikiem nieruchomości oraz certyfikowanym home stagerem, a także właścicielem zachodniopomorskiej firmy inwestującej w nieruchomości (www.360nieruchomosci.pl).

Z autorem możecie spotkać się także w mediach społecznościowych: na Instagramie oraz Facebook’u.

1. Co jest najbardziej ekscytujące w życiu Autora?

Pisanie książki dzielę na dwa etapy: twórczy i redaktorski. W twórczym jest burza pomysłów, nagrywanie książki na dyktafon, podróżowanie, zagłębianie się w tematykę poprzez oglądanie filmów, kontakt z ludźmi posiadającymi wiedzę na temat, o którym piszę. Dla mnie to niezwykle ekscytujące, ponieważ mogę sporo się nauczyć i poznaję inne perspektywy tematu, który wydaje mi się znajomy. Drugi etap, to już bardziej rzemiosło i jest zdecydowanie mniej ekscytujący. Redagowanie tekstu, składanie wszystkiego w całość, kilkakrotne poprawki. Dobrze, że na wszystko spojrzy jeszcze Pani redaktor – kocham Panią Pani Elu! Ekscytujący jest również dla mnie czas premiery książki i moment, kiedy widzę swoją publikację w bestsellerach.

2. Jakie książki, gazety, publikacje towarzyszą Panu w życiu codziennym?

Kocham czytać i słuchać książek czytanych. Kiedy jadę samochodem, słucham audiobooków, kiedy ktoś inny prowadzi, czytam książkę papierową a kiedy jestem na jakiejś wyprawie, gdzie liczy się każdy gram bagażu, zabieram kindla z dużą cyfrową biblioteką. To, co aktualnie czytam, w dużej mierze zależy od nastroju i okoliczności. Długa samotna podróż samochodem, to świetny czas na dobry thriller lub sensację np. „Bezcenny” Miłoszewskiego. Słucham również wszystkiego, co przeczyta Krzysztof Gosztyła – dla mnie to najbardziej utalentowany aktor i nawet jak bierze słabszą książkę do ręki, to w jego interpretacji i tak staje się świetna. Kiedy potrzebuję motywacji, otwieram dwudziestoletnią wysłużoną książkę „Obudź w sobie olbrzyma” Anthoniego Robbins’a, która kiedyś zmieniła moje życie. Usypiając swoje dzieci Jaśka i Zuzię, najczęściej włączamy audiobooki Edyty Jungowskiej. Z gazet najczęściej wybieram te, które dotyczą moich pasji: żeglarstwa, kajakarstwa, golfa czy astronomii.

3. Czy kiedykolwiek starał się Pan o współpracę z wydawnictwem?

Nie. Od kilkunastu lat wydaję audiobooki i kursy wideo, dlatego self-publishing w przypadku książki drukowanej jest dla mnie bardziej naturalny niż wydawnictwo.

4. Co według Pana sprawia, że Autorzy decydują się na wydanie książki przez wydawnictwo?

Myślę, że główną przyczyną mogą być finanse. Inny powód, to pewien stereotyp, ponieważ przed upowszechnieniem się Internetu samodzielna dystrybucja książki była bardzo trudna. Niestety, początkowe oszczędności przy wydawnictwie, odbijają się później negatywnie na zyskach z publikacji. Zamiast np. 5 zł na sprzedaży jednej sztuki z wydawnictwem mogę zarobić 70 zł (w przypadku Biblii Rentiera). Jednak doskonale rozumiem ten model współpracy, ponieważ sam kiedyś otwierałem własny biznes i wtedy zainwestowanie w self-publishing byłoby dla mnie bardzo trudne.

5. Co jest ograniczające w publikowaniu w ramach self-publishingu, a jakie są jego plusy?

Jako self-publisher musisz sam wydeptać własną ścieżkę: negocjować ceny, wyszukać grafików, redaktorów czy drukarnie. Sam proces pisania to dopiero połowa drogi. Zaletami self-publishingu jest możliwość utrzymania kontaktu z czytelnikami (często wiesz, kto kupił Twoją książkę i za jego zgodą możesz np. pozyskać adres email). Jeżeli książka odniesie sukces, możesz liczyć również na znacznie większe zyski.

6. Z czym trzeba się zmierzyć przy wydawaniu książki samemu? (Pytanie dotyczy tego, co dzieje się po napisaniu całego tekstu)

Na początku szukamy redaktora i korektora testu. Później oddajemy ją do składu i przygotowania oprawy graficznej. Jeżeli wszystko jest gotowe, szukamy drukarni i tworzymy lub korzystamy z gotowych kanałów dystrybucji. W niektórych przypadkach konieczne jest jeszcze założenie działalności gospodarczej, czy zakup kasy fiskalnej. Teoretycznie oprócz druku książki, wszystko możemy zrobić sami – trzeba sobie jednak odpowiedzieć na pytanie, czy będziemy w stanie sprostać wymaganiom technicznym i czy samodzielna redakcja i korekta będzie poprawna. Przed nami jeszcze najtrudniejszy etap czyli sprzedaż i marketing.

7. Czy ma Pan swoich ulubionych self-publisherów? Mogą to być też publikacje spoza beletrystyki stricte.

Z polskich self-publisherów najbardziej lubię siebie, a ze światowych… to chyba również siebie 🙂 A tak na poważnie, dobry proces self-publishingu powinien być przeprowadzony w taki sposób, aby czytelnik nie odczuł tego, czy książka jest wydana przez wydawnictwo, czy przez selfpublishera i czasami nie mam nawet świadomości, w jaki sposób została wydana konkretna pozycja. Z osób, które wiem, że wydają same, bardzo sobie cenię publikacje Łukasza Tomysa, który specjalizuje się w biografiach znanych osób.

8. Jakie inne zainteresowania są u Pana na równi z pisaniem?

Mam z tym poważny problem, ponieważ mam bardzo dużo pochłaniających mnie hobby. W moim garażu nie stoi już samochód, ponieważ nie ma na niego miejsca. Zresztą coraz częściej przemieszczam się elektryczną hulajnogą. Najbardziej interesuję się astronomią, instrumentami etnicznymi typu djembe i didgeridoo, spływami packraftowymi (połączenie spływu z trekkingiem lub jazdą na rowerze, z wykorzystaniem ultralekkiego kajaka) i snowkitingiem – jazdą na nartach z latawcem. Kiedy inni zmieniają telewizor na większy, ja marzę o teleskopie z większą powierzchnią lustra 🙂

9. W jakim innym zawodzie może sprawdzać się talent pisarski?

Myślę, że obecnie talent pisarki to podstawowa umiejętność w każdym biznesie. W moim biurze nieruchomości mogę stworzyć tekst oferty, który przyciągnie potencjalnych nabywców. Tworząc reklamę dowolnego produktu, możemy użyć technik copywrittingu i umiejętności opowiadania historii, aby również przyciągnąć klientów. Dobra książka pomaga również w budowaniu wizerunku. Kiedy wydałem swoją pierwszą książkę drukowaną „Sekrety Home Staigngu” na temat sprzedaży nieruchomości, przeczytał ją pewien deweloper i przekazał do naszego biura nieruchomości całą swoją inwestycję na wyłączną sprzedaż.

10. Proszę wymienić 5 cech dobrej publikacji.

W branży nieruchomości mówimy, że są trzy istotne cechy dobrej nieruchomości: lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja. Przy pytaniu o książki, kilkakrotnie powtórzyłbym twierdzenie, że dobra publikacja powinna mnie przenieść do innego świata i pobudzać wyobraźnię – to największa magia słowa pisanego.

Dziękujemy panu Danielowi za wyczerpujące odpowiedzi, książka „Biblia rentiera”, zaprojektowana w całości przez pracownię 27pixeli jest dostępna na stronie Empik’u [tutaj] oraz w innych księgarniach internetowych.

Czy Polacy lubią czytać książki?

Czy Polacy lubią czytać książki?

Coraz chłodniejsze wieczory. Cudowna jesień nastała. Przyjemnie się robi na myśl o ciepłym kubku herbaty, wełnianych skarpetach, grubym kocu i … książce.

W przyszłym roku pewnie koło marca poznany nowe statystyki Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce za 2019. Ale dziś małe przypomnienie danych za ubiegły rok (2018).

W grupie osób powyżej 15. roku życia 37% badanych deklaruje, że czyta przynajmniej 1 książkę rocznie, natomiast 9% przyznaje, że czyta rocznie co najmniej 7 książek. Ta statystyka mniej więcej od 2015 roku utrzymuje się na takim samym poziomie.

Obecnie częściej kupujemy, niż pożyczamy książki. Oznacza to, że dla czytelników większe znaczenie mają nowości wydawnicze; bardziej są skłonni kupować książki (38%), zamiast czekać i pożyczać je od znajomych (26%). Częściej też kupujemy książki na prezent (23%).

Na pytanie: „Czy lubisz czytać?” 15% badanych odpowiedziało: „Bardzo lubię czytać”, 13% – „Nie lubię czytać”, 27% – „Raczej lubię czytać”, 22% – „Raczej nie lubię czytać”, a 24% – „Ani lubię, ani nie lubię”.

Źródło danych statystycznych: https://www.bn.org.pl/aktualnosci/3497-stan-czytelnictwa-w-polsce—pelny-raport-do-pobrania.html

Żródło grafik: Katarzyna Buk „Proste wydanie” str. 22

Gdzie i jak przechowywać nakład książki z drukarni?

Gdzie i jak przechowywać nakład książki z drukarni?

Jak zamówię mniej, to przynajmniej nakład rozejdzie się w całości…

Przy decydowaniu się na self-publishing, trzeba rozwiązać pare kwestii logistycznych, jedną z nich, którą pracownia 27pixeli chce Ci przybliżyć w tym artykule, jest niewątpliwie przechowywanie nakładu. Wiadomo, że im więcej książek zamówisz, tym każdy egzemplarz będzie dla Ciebie mniejszym obciążeniem finansowym, a zarobisz na nim więcej. Duży nakład przekłada się także na szersze grono Czytelników, do których możesz dzięki niemu dotrzeć. Potencjalnie koszty są wyższe, ponieważ przykładowo płacisz za 2 000, a nie 1 000 egzemplarzy, natomiast trzeba też spojrzeć na tę kwestię pod kątem sprzedażowym (o tym w kolejnych artykułach).

Niewiele osób wie, ale dzięki drukowi cyfrowemu, można zamówić nawet 1 egzemplarz swojego dzieła, jednak koszt takiej pojedynczej książki może sięgać nawet 350 zł! Oczywiście możesz też wydrukować tekst w domu i oprawić go okładką zrobioną z bloku technicznego Pawełka i Jagódki, ale… mówimy tu o poważnej lekturze 🙂 
Uściślając – im więcej, tym jednostkowo taniej i wyższy zysk.

2 000 egzemplarzy to nie tak dużo…

… ulokuję je pod łóżkiem. Otóż – to nie jest najlepszy pomysł. Tusz w niewielkich ilościach jest właściwie niewyczuwalny, zwłaszcza, że książki, które leżą na półkach księgarni są tam pewnie od jakiegoś czasu i zapach zdążył się ulotnić. To może wprowadzać błędne wyobrażenia o przechowywaniu tak dużego nakładu prosto z drukarni. W rzeczywistości „świeże” książki mają bardzo charakterystyczny, duszący zapach, który może powodować ból głowy… a pod łóżkiem fizycznie upchniesz maksymalnie 800 egzemplarzy (to dość optymistyczna liczba). 

Jeśli planujesz swoje książki trzymać we własnym pomieszczeniu, upewnij się, że przede wszystkim:
– nie jest w nim wilgotno;
– książki leżą na podeście (w razie zalania);
– są zabezpieczone folią.

Piwnica jako magazyn na książki to również nie jest najlepszy pomysł.

Gdzie mam się podziać z moim nakładem?

Zachęcamy do skorzystania z usług miejsc magazynowych. Część książek, które wiesz, że wyślesz od razu, weź ze sobą, możesz dodać kilka egzemplarzy „ekstra”, natomiast resztę najlepiej oddelegować do wynajętej wcześniej przestrzeni, zwłaszcza, że drukarnia bez problemu dostarcza przesyłkę pod wskazany adres (możesz wybrać tylko 1 miejsce dowozu). Kilka adresów magazynów, z których usług możesz skorzystać, znajduje się poniżej.

www.4values.pl
www.kangu24.com
www.przechowalnia24.pl
www.przenosiny.pl
www.lessmess.storage
www.przechowalnia-rzeczy-krakow.pl
www.gdanska6.com
www.banan24.pl
www.rozarent.pl