Daj przekonać się do marketingu!

Daj przekonać się do marketingu!

Wiele twórców nie lubi reklamować swoich książek, ponieważ nie uznaje marketingu za jedną ze składowych pracy Autora. Raczej panuje ogólne przekonanie o tym, że jeśli książka się spodoba, reszta przychodzi sama lub leży w kwestii wydawnictwa. „Najpierw książka, później Autor „- niestety ta zasada nie zadziała w self-publishingu (i raczej też nie sprawdza się w innych formach wydawania).
Warto zatem podkreślić, że jeśli self-publisher sam nie zadba o swój wizerunek, nikt za niego tego nie zrobi i dlatego należy zweryfikować kilka błędnych założeń na temat marketingu.

1. „Moja książka sprzeda się sama.” 

To stwierdzenie obrosło już chyba legendą. Skoro książka jest dobra, to ludzie będą chcieli ją kupować… a to właśnie chwyt marketingowy, który stosują większe firmy. Najpierw lokują duże sumy w reklamę, by potem przekonywać odbiorcę, że produkt jest po prostu tak dobry, że rozchodzi się, jak ciepłe bułeczki. Niestety znamy przypadki publikacji, które zostały nagradzane, a ginęły w gąszczu mniej utytułowanych pozycji. Jeśli nie powiesz wystarczającej liczbie osób o swojej książce – nikt się o niej nie dowie… i nikt do niej nie dotrze.

2. „Nie będę się reklamować, bo nie o to w tym chodzi.”

Tutaj należy zastanowić się, czym jest dla Ciebie reklama. Marketing to raczej sposób nawiązania rozmowy o Twoim produkcie niż nachalne wciskanie go. Jeśli faktycznie każda wzmianka o książce jest przez Ciebie traktowana jako niechciana lub  stawiasz znak równości między marketingiem a reklamą, warto zastanowić się nad wydawnictwem, lub agencją  który cały proces promocji przeprowadzi za Ciebie. Jednak wymaganym minimum jest strona książki (może być stworzona również jako bezpłatny profil w mediach społecznościowych) oraz kilka słów o sobie. Warto też zastanowić się nad jednym czy dwoma spotkaniami dla osób, które są zainteresowane tytułem – możesz się wybrać na spotkanie tematyczne (i zabrać ze sobą książkę) lub sam je zorganizować. To tak na dobry początek…

3. „Nie chcę wyskakiwać z lodówki.”

W dzisiejszym świecie przepełnionym treściami, naprawdę ciężko jest przesadzić z ilością publikowanych informacji. Co więcej – nawet poradniki o tym, jak być odpornym na sugestie reklam czy jak odpoczywać lepiej i wyłączyć się z sieci są konsekwentnie reklamowane (w internecie również). Warto więc zrewidować swoje przekonania o „wyskakiwaniu z lodówki”. Zastanów się także nad tymi produktami, które według Ciebie mają stonowaną kampanię reklamową – może po prostu stosują inne chwyty marketingowe, ale nadal te produkty są obecne na wielu płaszczyznach?

4. „Nie wiem, jak to zrobić.”

Metoda małych kroków. Zastanów się, co chcesz, żeby Czytelnicy wiedzieli o Twojej książce, jak chcesz żeby była postrzegana, do kogo ma dotrzeć, dlaczego komuś się przyda? Spisuj wszystkie hasła, fajne cytaty, które wypatrzysz w internecie – zbuduj sobie bazę wszystkiego, co tekstowo pasuje do tematu lub zacznij pisać sam. Nie musisz robić wszystkiego w jeden dzień, pracuj slow i rozciągnij swoje działania – ważne, żeby codziennie zrobić coś w tej kwestii. Mając solidną bazę możesz ruszyć dalej, tzn. budować profil w social mediach, szukać grup czy for internetowych, gdzie zaczniesz zabierać głos. Szukaj także miejsc, gdzie przebywają Twoi potencjalni Czytelnicy, nie tylko osoby, które robią to samo, co Ty (reklamowanie książki w środowisku autorów ma swoje plusy, ale pomyśl też o Czytelnikach z innych dziedzin, którzy mogą być zainteresowani publikacją). Na koniec – konsekwencja. Publikuj i ciągle szukaj nowych miejsc na pokazanie książki, poruszaj się małymi krokami, a po niedługim czasie zobaczysz, że to naprawdę przynosi efekt.

5. „Robienie wszystkiego samemu i tak nie ma sensu.”
To stwierdzenie jest efektem… marudzenia 😀 Ciężko przekonać kogoś, kto myśli w ten sposób, do marketingu lub działań nakierowanych na sprzedaż. Energia, którą w sobie mamy wpływa również na Czytelnika i nawet, jeśli próbujesz ukryć swoje nastawienie przed nim, Twoje przekonania szybko mogą zostać zdemaskowane. Tutaj proponujemy uzbroić się w pozytywne nastawienie, bo szkoda pracy, którą włożyłaś/eś w stworzenie książki! 🙂 

6. „Nie mam na to czasu.”
Czas nie stanowi przeszkody w planowaniu działań marketingowych – na rynku istnieją różne aplikacje, które pomogą w automatyzacji wysyłanych maili czy publikowania postów, a raz ustawiona reklama w sm może wyświetlać się przez wybrany wcześniej przez Ciebie czas. To prawda, że wersje darmowe aplikacji często zawierają np. okrojoną ilość postów do zaplanowania, ale zawsze możesz rozbić swoje działania i część ustawić na jednej aplikacji, a drugą połowę – na innej.  Jeżeli Twój marketing będzie przemyślany, w jedno popołudnie ustawisz automatyzację działań nawet na najbliższy miesiąc. 

Jak rozpocząć promocję książki?

Jak rozpocząć promocję książki?

Zanim wydasz książkę pewnie myślisz, że wystarczy „wrzucić” ją do internetu i… już – sprzedaż ogólnokrajowa rozpoczęta. Nic bardziej mylnego. Na książkę składa się treść oraz Autor – o ile napisanie tekstu to pierwszy krok, jaki powinieneś zrobić przy tworzeniu publikacji, to czy zastanowiłeś się, jak pokazać się jako twórca? Na spotkaniach autorskich, konferencjach, wystąpieniach sprzedaż jest zawsze bardzo dobra, ponieważ kontakt twarzą w twarz z Czytelnikiem to Twoja najlepsza reklama.

Od czego zacząć? Od działań lokalnych. Dzięki temu oszczędzisz czas i pieniądze na podróże – na nie przyjdzie pora 🙂

  1. Zorganizuj serie spotkań tematycznych w miejskim Domu Kultury – możesz zacząć jeszcze przed rozpoczęciem pracy nad wydaniem książki, to również dobry sposób na to, żeby sprawdzić, czy dany temat cieszy się zainteresowaniem.
  2. Pokazuj się na imprezach organizowanych przez miasto. Udzielaj się, pomagaj w organizacji, bądź aktywny na portalach lokalnych – to sprawi, że przestaniesz być anonimowy.
  3. Poszukaj w okolicy osób, które interesują się tematem, o którym piszesz. Znajomi znajomych to również Twoi potencjalni Czytelnicy.
  4. Jeśli masz już publikację u siebie, możesz skorzystać z niedrogiej reklamy w lokalnej prasie. Może to być stricte informacja dot. książki, spotkania autorskiego lub usług, które chcesz sprzedawać za pomocą publikacji.
  5. Przygotuj internetową wizytówkę książki (czyli landing page) i ogłaszaj się na lokalnych portalach internetowych. 

Twoja obecność na mniejszych wydarzenia i portalach sprawi, że informacje o Tobie trafią do sieci. Oprócz strony www, gdzie sam piszesz o sobie, Czytelnicy będą mogli otrzymać informacje z różnych innych źródeł i poznać Cię lepiej, a to buduje wizerunek. Nie ma nic lepszego niż pozytywny marketing szeptany i dobra opinia – a zaczyna się od działań lokalnych.

Wywiad z Danielem Siwcem, autorem książki „Flipy od zera”.

Wywiad z Danielem Siwcem, autorem książki „Flipy od zera”.

Współpracę z self-publisherami cenimy z wielu powodów, a jednym z nich jest niewątpliwie różnorodność treści, z którymi się spotykamy. Styliści, mentorzy, inwestorzy, mamy które piszą dla mam… mnogość tematów i dziedzin nie pozwala nam się nudzić w pracy.
Dzisiaj chcielibyśmy pokazać Wam slef-publishing okiem Daniela Siwca, który zajmuje się nieruchomościami od 10 lat. Założył i rozwinął własne biuro nieruchomości. Zrobił ponad 200 flipów. Od 5 lat zajmuje się działalnością deweloperską. Na stałe mieszka i pracuje w Lublinie. To właśnie tu inwestuje w nieruchomości oraz prowadzi swoje Warsztaty z Flipów, Flipów Hurtowych oraz Warsztaty Deweloperskie, na których uczy swoich autorskich metod zarabiania na nieruchomościach. Jest także autorem trzech książek:

„Flipy od zera” [KLIK],
“Nowoczesny Inwestor” [KLIK] oraz
“Nowoczesny Deweloper” [KLIK].

1. Co jest najbardziej ekscytujące w życiu Autora?

 Myślę, że reakcje czytelników. Ja nie zajmuję się pisaniem zawodowo – to tylko niewielki wycinek mojej działalności. Książki to dla mnie sposób na podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Z racji tego, że w głównej mierze zajmuję się nieruchomościami to proces powstawania książki trwa dość długo. Od momentu koncepcji do wydania mijają długie miesiące. W tym czasie borykam się z wieloma wątpliwościami: czy ta treść będzie przydatna dla moich czytelników? Czy spełnię ich oczekiwania? Czy to dobry kierunek? Potem przychodzi dzień premiery i moment w którym setki osób dostają moją książkę. I wtedy przychodzi chwila prawdy: co ludzie na to? I kiedy dostaję wiadomości z podziękowaniem od osób, którym moja książka pomogła – to jest prawdziwa, ekscytująca nagroda. 

2. Jakie książki, gazety, publikacje towarzyszą Panu w życiu codziennym?

Cóż. Nie narzekam na nadmiar czasu, dlatego zwykle decyduję się na audiobooki. Wybieram najczęściej te związane z rozwojem osobistym lub nieruchomościami. 

3. Czy kiedykolwiek starał się Pan o współpracę z wydawnictwem?

Nie, od początku wiedziałem, że będę chciał wydać swoje książki sam. Nie próbowałem nawiązać współpracy z wydawnictwem, bo nie widziałem w tym absolutnie żadnych korzyści, a jedynie ograniczenia.

4. Co według Pana sprawia, że Autorzy decydują się na wydanie książki przez wydawnictwo?

Myślę, że ograniczeniem dla wielu autorów są po prostu finanse. Jeśli nie masz kilkunastu tysięcy, które na start możesz zainwestować, to współpraca z wydawnictwem może wydawać się idealnym i wręcz jedynym rozwiązaniem. Czy słusznie? Nie mnie oceniać. Jest jednak mnóstwo metod na pozyskanie środków na wydanie pierwszej książki. Sądzę też, że sporo osób zwyczajnie może bać się takiej inwestycji. Bo co w sytuacji jeśli książka nie będzie się sprzedawać? Współpracując z wydawnictwem mamy to ryzyko w pewnym sensie zdjęte z barków. 

5. Co jest ograniczające w publikowaniu w ramach self-publishingu, a jakie są jego plusy?

Szczerze mówiąc, nie widzę niczego ograniczającego w self-publishingu, z mojego punktu widzenia, są same plusy takiego rozwiązania. 
Nie jestem związany żadną umową, więc mam pełną dowolność: terminów, treści i ostatecznego kształtu mojej publikacji. Myśląc o tym teraz, przychodzi mi do głowy jedyny słaby punkt. Ta „wolność” oznacza, że trzeba samemu znaleźć motywację do skończenia pracy. Nie można liczyć na kopniaka od wydawcy.

6. Z czym trzeba się zmierzyć przy wydawaniu książki samemu? Pytanie dotyczy tego, co dzieje się po napisaniu całego tekstu.

Musisz znaleźć, zakontraktować i opłacić wszystkie kolejne etapy – korekta, redakcja, skład, okładka, druk. Skoordynowanie tych wszystkich elementów bywa po prostu trudne. Trzymając w ręku książkę nie widzisz wszystkich kroków, które dzielą „rękopis” od gotowego produktu stojącego na księgarnianej półce. Ale chyba najtrudniejszą częścią całego procesu jest jednak współpraca z drukarnią. Za to bardzo sobie chwalę logistykę, dystrybucję i magazynowanie moich książek. W zasadzie po mojej stronie jest wyłącznie opłacanie faktur. 

7. Czy ma Pan swoich ulubionych self-publisherów? Mogą to być też publikacje spoza beletrystyki stricte.

Myśląc o self-publishingu nie sposób nie wspomnieć o Michale Szafrańskim, który głośno mówi też o tej bardzo przyjemnej stronie bycia self-publisherem, czyli o zarabianiu na swojej pracy. To może być mega inspiracja dla każdego kto waha się nad współpracą z wydawnictwem lub self-publishingiem. 

8. Jakie inne zainteresowania są u Pana na równi z pisaniem?

Moją największą pasją są nieruchomości. To dziedzina w której się realizuję i w której czuję się najlepiej. Udaje mi się ją także prosto połączyć z pisaniem – piszę o nieruchomościach. Na ten moment wydałem 3 książki traktujące o zarabianiu na nieruchomościach. 

9. W jakim innym zawodzie może sprawdzać się talent pisarski?

Poza tymi stricte związanymi ze słowem, takimi jak na chociażby dziennikarstwo, przyda się każdemu, kto chce podzielić się swoją historią. A kto z nas nie dzieli się dziś swoimi przemyśleniami, wiedzą? Ciągle coś publikujemy, nawet na facebooku. Zresztą trudno dziś powiedzieć gdzie każdy z nas będzie jutro. Ja zaczynałem jako pośrednik, dziś piszę książki i występuję przed publicznością liczącą setki osób. Tu też przydaje się umiejętne prowadzenie narracji. Pomyśleć, że język polski był dla mnie jednym z najtrudniejszych przedmiotów w szkole. Naprawdę, szło mi fatalnie.

10. Proszę wymienić 5 cech dobrej publikacji.

Myślę, że dobra publikacja to przede wszystkim publikacja pożyteczna, motywująca, przystępnie napisana i przede wszystkim taka, która bawi i uczy jednocześnie. 

Dziękujemy Danielowi za czas, który nam poświęcił i przypominamy link do jego najnowszej książki, której przygotowaniem okładki zajęła się pracownia 27pixeli
‘Flipy od zera” [KLIK].

Dlaczego wydawnictwa płacą mało i ile zarabia self-publisher?

Dlaczego wydawnictwa płacą mało i ile zarabia self-publisher?

Ile kosztuje wydanie książki? Odpowiedź na to pytanie jest trudna i zależy od tego:

  • Jakie masz oczekiwania dotyczące druku dzieła?
  • Na jakim papierze książka ma być wydrukowana?
  • Jaki format książki wybierzesz?
  • Oprawa szyto-klejona, klejona, twarda, miękka, ze skrzydełkami, z uszlachetnieniami, tłoczeniem, brokatem, złotem…? (jest tego dużo, dużo więcej)
  • Czy skład tekstu jest prosty czy złożony? Prosty to klasyczna beletrystyka, a złożony to np: tabele, wykresy, ilustracje, zdjęcia itp…
  • Jaki nakład chcesz zamówić?
  • Jaka jest objętość tekstu (pamiętaj, że nie wystarczy informacja typu: 100 str. w Wordzie, lecz należy obliczyć ilość arkuszy wydawniczych, a 1 ark. wyd. = 40 000 znaków ze spacjami.
  • Jakie musisz ponieść koszty logistyczne?
  • Jakie musisz ponieść koszty promocyjne?

Każda książka jest wyceniana indywidualnie pod względem projektowym jak i druku, ale postaram się przybliżyć bardzo uśrednione koszty wydania książki:

  • w tradycyjnym wydawnictwie (dlaczego autor dostaje niewielki % od sprzedaży książki),
  • w self-publishingu.

Uwaga!
Poniżej podaję uśrednione koszty, nie oznacza to, że Twoja książka będzie tyle kosztować.

Wydawnictwa tradycyjne średnio mogą sprzedawać nakłady liczące 5000 egz, 10000 egz. czy 100000 egz. Przyjęłam do kalkulacji uśrednioną ilość dla wydawnictwa tradycyjnego: 4000 egz. dzieła.

Natomiast statystycznie na rynku self-publishingu początkujący autorzy zaczynają wydanie dzieła od nakładu: 500 egz, ale bywa też i 5000 egz. Uśredniona ilość egz. zamawianych przez autorów niezależnych to 1000 egz.

Koszty wydania książki w wydawnictwie tradycyjnym:

Książka: Beletrystyka (tekst prosty)
Cena okładkowa książki: 40 zł
Format A5
Blok: 240 str
Oprawa: miękka, klejona
Nakład: 4000 egz. x 40 zł = 160000 zł brutto
Druk: 5 zł/1 egz. = 20000 zł netto + 5% = 21000 brutto
Redakcja tekstu: 200 zł/1 ark. wyd. = 2000 zł netto + 23% = 2460 brutto
Łamanie: 150 zł/1 ark. wyd. = 1500 zł netto + 23% = 1845 brutto
Okładka: 2500 zł netto + 23% = 3075 brutto
Dystrybucja: 55% = 88000 zł brutto
Vat: 5% = 8000 zł
Autor: 8% = 12800 zł
Zysk Wydawnictwa = 160000-21000-2460-1845-3075-88000-8000-12800 = 22820 zł
I tu jeszcze znajdą się koszty ukryte (księgowość, promocja, marketing, logistyka).

Self-publishing

Książka: Beletrystyka (tekst prosty)
Cena okładkowa książki: 40 zł
Format A5
Blok: 240 str
Oprawa: miękka, klejona
Nakład: 1000 egz. x 40 zł = 40000 zł brutto
Druk: 6 zł/1 egz. = 6000 zł netto +5% = 6300 brutto
Redakcja tekstu: 200 zł/1 ark. wyd. = 2000 zł netto + 23% = 2460 brutto
Łamanie: 150 zł/1 ark. wyd. = 1500 zł netto + 23% = 1845 brutto
Okładka: 2500 zł netto + 23% = 3075 brutto
Vat: 5% = 2000 zł
Zysk Autora / Self-publishera = 40000-6300-2460-1845-3075-2000 = 24320 zł
I tu jeszcze znajdą się koszty ukryte (księgowość, promocja, marketing, logistyka).

Zanim zdecydujesz się na którąś z tych dróg wydawniczych, warto zrobić bardziej szczegółowy kosztorys, wraz z ukrytymi kosztami, a przede wszystkim na bazie indywidualnej kalkulacji dla Twojej książki.

Więcej o etapach wydawania książki w modelu self-publishingu dowiesz się z mojego autorskiego poradnika „Proste wydanie” [link tutaj]

Katarzyna Buk

7 znanych książek, wydanych samodzielnie.

7 znanych książek, wydanych samodzielnie.

Wybraliśmy dla Was „szczęśliwą siódemkę” książek wydanych w modelu self-publishing. Losy każdej z nich są inne, tak jak historie w nich zawarte, jednak warto podkreślić, że to, co je łączy to taki sam początek drogi wydawniczej. Zestawienie zostało stworzone z książek obcojęzycznych autorów, wydanych na przestrzeni lat, dlatego jesteśmy przekonani, że o części z nich napewno słyszeliście. 

1. 50 twarzy Grey’a – E.L. James 

2. Marsjanin – Andy Weir

3. Opowieść wigilijna – Charles Dickens

4. Legalna Blondynka – Amanda Brown

5. Chata – William P. Young

6. Raj utracony – John Milton

7. Eragon – Christopher Paolini

Obecnie, jeśli chodzi samopublikowanie za granicą, wiele książek powstaje jako e-book, który autorzy sprzedają na platformie Amazon. Dobrym początkiem wielu książek stał się NaNoWriMo, czyli inicjatywa, w której wyzwaniem jest napisanie noweli (bądź jej początku) w listopadzie. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat, kliknijcie TUTAJ.

Nowela w 30 dni – listopadowe wyzwanie.

Nowela w 30 dni – listopadowe wyzwanie.

Listopad, dzięki swojej dość przygnębiającej aurze, może wnieść dużo pozytywnych wibracji do self-publisherskiej twórczości. W Stanach Zjednoczonych, dokładnie 20 lat temu, zrodziła się inicjatywa pisania nowel w listopadzie. Początkowo liczyła jedynie 21 uczestników, ale z roku na rok do pomysłu dołączali nowi Autorzy. Obecnie akcja rozszerzyła się na cały kraj (jej oficjalna nazwa to National Novel Writing Month), a jak widać echo pisania nowel w listopadzie odbiło się również w Polsce, o czym świadczy ten artykuł (a aura naszej jesieni przyznaję… jest wyjątkowa).

Na czym polega NaNoWriMo?

Przede wszystkim jest to wyzwanie autorskie, które rzucasz sobie sam – nikt nie będzie nad Tobą stał i motywował do pisania (ile to już razy wspominałyśmy o planie produktywności?), nie logujesz się na żadnej stronie internetowej*, gdzie umieszczasz swoje postępy… nie. Jesteś tylko Ty i papier 🙂 lub Ty i komputer 🙂 Bez oszukiwania!

Inicjatywa pisania w listopadzie rozpoczyna się oczywiście 01.11, dokładnie o godz. 12:00 i kończy minutę przed północą 30.11. Zatem masz 30 dni na napisanie noweli, która składa się z conajmniej 50 000 słów (przypominamy, że 1 ark. wydawniczy to 40,000 znaków ze spacjami) lub początku noweli, który składa się z 50 000 słów, a resztę możesz dopisać np. w trakcie długich, zimowych wieczorów. 

Możesz rozpisać sobie plan działania przed 01.11, ale żaden z fragmentów, który przelałeś na papier przed oficjalnym rozpoczęciem NaNoWriMo nie może być częścią listopadowego tekstu. 

Jak to wygląda w liczbach?

Na pisanie w listopadzie wg. wyliczeń (moich :D) trzeba jednak przeznaczyć sporo czasu. Szacując, że w godzinę można napisać „na brudno” 1 700 słów, to godzina dziennie wystarczy aby w 30 dni stworzyć bazę tekstu, przy czym wszystko musi iść zgodnie z rozpisanym wcześniej planem – inaczej Autor zapętli się, tracąc czas na rozmyślanie tym, co jego bohater zrobić powinien lub wchodząc w zbędne opisy. Godzina dziennie daje nam dopiero surowy tekst, który potrzebuje poświecenia mu czasu na auto-redakcję, załóżmy, że to kolejna godzina (mamy już 2, czyli niemal 3 odcinki ulubionego serialu na Netflixie) w ciągu dnia poświęcona na pisanie. Biorę również pod uwagę to, że nie zawsze wena przyjdzie do nas akurat po przyjściu z pracy i łyku popołudniowej kawy, więc dorzucam ekstra 30 min na „przestoje twórcze” – zrobiło się już 2,5 h dziennie. Te obliczenia niech będą wstępem do Twojego planu działania 🙂

Listopadowy akcent polski.

Napisanie noweli w miesiąc to trudne zadanie, jednak odnoszę wrażenie, że utrzymanie dyscypliny w osiagnięciu celu, a przede wszystkim wygospodarowanie czasu na pisanie, jest jeszcze trudniejsze! Traktuję więc to wyzwanie bardziej jako walkę ze sobą i nie poddawanie się presji, niż jako wyścig w literackich zawodach… Co ciekawe, w bieżącym roku w repertuarze Narodowego Czytania znajduje się aż 8 otworów i wszystkie z nich to… no właśnie – nowele. Jeśli nie zamierzasz przystępować do wyzwania NaNoWriMo, możesz wziąć udział w Narodowym Czytaniu (po więcej informacji kliknij TUTAJ) i sięgnąć po książkę, w ten sposób spędzając czas z nowelą w  listopadzie 🙂

* żeby wziąć udział w amerykańskiej inicjatywie NaNoWriMo możesz zarejestrować się na stronie, klikając TUTAJ.

Kiedy autor płaci podatki?

Kiedy autor płaci podatki?

Dziś zapraszam Was do przeczytania o tym, że autor nie musi od razu zakładać działalności gospodarczej aby wydać książkę…

Wywiad z doradcą podatkowym Pawłem Greszta z książki „Proste wydanie”

KB: Panie Pawle, czy autor, który nie prowadzi działalności gospodarczej, powinien zakładać firmę, jeśli chce sprzedawać swoje książki?
PG: Co do zasady autor nie ma obowiązku rejestrowania działalności gospodarczej, żeby sprzedawać swoje książki. Jeżeli jednak chce sprzedawać cyklicznie, w sposób zorganizowany i na większą skalę, to powinien zarejestrować działalność. Granica między stanem, w którym mamy do czynienia z działalnością gospodarczą, a stanem, w którym nie mamy do czynienia z działalnością, jest płynna i uzależniona od wielu czynników.
Pod pojęciem działalności gospodarczej należy rozumieć działalność prowadzoną we własnym imieniu i w sposób ciągły i zorganizowany (bez względu na jej rezultat). Jeżeli z pisania autor zamierza uczynić stałe źródło zarobków, powinien założyć działalność gospodarczą.
Założenie najbardziej podstawowej formy działalności, tj. jednoosobowej działalności, obecnie nie wymaga wielkich nakładów czasu. Działalność możemy zarejestrować nawet bez wychodzenia z domu, o ile posiadamy podpis elektroniczny.
Trzeba podkreślić, że autor, który nie założy działalności gospodarczej, i tak podlega opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, nawet jednak wówczas może skorzystać ze zwolnienia przedmiotowego.

KB: Jak autor, który nie prowadzi firmy, ma rozliczać się ze sprzedaży?
PG: Podatek dochodowy
Należy rozróżnić dwie sytuacje: jedną, w której autor wydaje książkę za pośrednictwem innego podmiotu (np. wydawnictwa), oraz drugą, w które autor decyduje się samodzielnie wydać książkę.
W wypadku współpracy z wydawnictwem kwestia rozliczenia jest prostsza: wydawnictwo występuje w charakterze płatnika podatku, czyli od wynagrodzenia autora z tytułu sprzedaży książki pobiera podatek dochodowy i wpłaca go do urzędu skarbowego. Pod koniec roku autor otrzymuje PIT-8C od wydawnictwa, który wprowadza do zeznania rocznego (i na tej podstawie rozlicza się z fiskusem).
Gdy autor nie posiada działalności gospodarczej i chce wydać książkę własnymi siłami, to przychody ze sprzedaży książek uznamy za przychody z działalności osobistej.
Za przychody z działalności wykonywanej osobiście uważa się m.in. przychody z działalności artystycznej, literackiej, naukowej, oświatowej, publicystycznej, dziennikarstwa (art. 13 ust. 1 Ustawy o PIT). Aby rozliczyć sprzedaż, autor powinien prowadzić (choćby w zeszycie) ewidencję uzyskanych przychodów i poniesionych kosztów, w tym przechowywać potwierdzenia poniesionych wydatków. Jeżeli zdecyduje się pomniejszać przychody o koszty faktycznie poniesione, powinien zadbać o to, aby należycie udokumentować te wydatki (najlepiej imiennymi fakturami, z których jasno wynika, że są związane z działalnością literacką).

KB: Jak taki przychód rozliczyć?
PG: Podstawę opodatkowania stanowi dochód z tzw. źródła przychodów (nadwyżka przychodów nad kosztami uzyskania przychodów). Źródłem przychodów będzie działalność literacka/publicystyczna. Autor będzie musiał opodatkować dochód według zasad ogólnych, tj. według skali podatkowej (18%, potem 32%). Jeżeli poniesie stratę, nie ma obowiązku zapłaty podatku.
Autor może pomniejszyć przychody o koszty podatkowe. Koszty można odejmować ryczałtowo (jako 20% przychodu lub jako koszty faktycznie poniesione).
Co do zasady ryczałtowe koszty wynoszą 20% uzyskanego przychodu (art. 22 ust. 9 pkt 4 Ustawy o PIT). W mojej ocenie nie można zastosować 50% kosztów uzyskania, właściwych dla praw autorskich, ponieważ autor, który sprzedaje książkę, nie przenosi praw autorskich ani nie udziela licencji; prawa autorskie pozostają przy autorze.
Alternatywę dla zryczałtowanych kosztów przewidzianych ustawą stanowią koszty faktycznie poniesione (art. 22 ust. 10 Ustawy o PIT). Aby jednak autor mógł je zastosować, musi prowadzić ewidencję kosztów.
Autor nie powinien również zapominać, że jeżeli uzyskuje dochód z tytułu sprzedaży książek, musi co miesiąc odprowadzać zaliczkę na podatek dochodowy (do 20. dnia następnego miesiąca). Ponadto do 30 kwietnia następnego roku jest zobowiązany złożyć zeznanie podatkowe, w którym wykaże uzyskane przychody i koszty poniesione w ciągu roku, związane z wydaniem i sprzedażą książki.

Podatek VAT
Na gruncie podatku VAT kwestią wtórną jest fakt, czy autor posiada firmę czy nie, ponieważ może skorzystać ze zwolnienia z podatku od towarów i usług.
Zwolnienie przysługuje wtedy, gdy wartość sprzedaży nie przekracza 200 000 zł netto (bez VAT-u). Jeżeli autor sprzedawał książki również w poprzednim roku podatkowym, warunek ten odnosi się do przychodów z poprzedniego roku. Gdy autor dopiero rozpoczął sprzedaż książek, limit ten należy ustalać proporcjonalnie do liczby miesięcy, w których będzie prowadzona dystrybucja książek (nawet bez skutku sprzedaży).
W wypadku korzystania ze zwolnienia nie ma konieczności rejestracji dla celów VAT-u ani wystawiania faktur. Jednak nawet autor korzystający ze zwolnienia co do zasady jest obowiązany do stosowania kas rejestrujących (z pewnymi wyjątkami).
Autor rozliczający się z VAT-u jest obowiązany do rozliczania podatku należnego z tytułu każdej dokonanej sprzedaży książek (dla książek drukowanych stawka podatku wynosi 5%, dla e-booków – 23%).
Autor rozliczający się z VAT-u jest obowiązany prowadzić ewidencję dla celów VAT-u oraz wysyłać pliki JPK_VAT i deklaracje podatkowe z tytułu tego podatku.
Jednocześnie należy wskazać, że ma możliwość pomniejszenia VAT-u należnego (VAT-u ze sprzedaży książek) o VAT naliczony (VAT zapłacony przy nabyciu towarów i usług związanych z prowadzoną działalnością). Często jest to bardzo korzystne, ponieważ większość rzeczy (usług itp.), które autor nabywa, jest opodatkowana stawką 23%, a sprzedaż książek – stawką 5%.
Możliwości tej nie posiada autor, który korzysta ze zwolnienia, dlatego powinien rozważyć, czy rezygnacja ze zwolnienia nie będzie dla niego bardziej korzystnym rozwiązaniem.

KB: Co z książkami, które autor przekazuje jako prezent w celach marketingowych/promocyjnych?
PG: Gdy autor nieodpłatnie przekazuje książki w celach marketingowych/promocyjnych, może skorzystać ze zwolnienia, o ile wartość nieodpłatnego świadczenia jednorazowo nie przekracza 200 zł i o ile świadczenie nie jest dokonywane na rzecz pracownika autora lub osoby pozostającej z nim w stosunku cywilnoprawnym (zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt. 68a ustawy o PIT).
Jeżeli autor korzysta ze zwolnienia z VAT-u, dostawa książek w celach marketingowych nie jest objęta opodatkowaniem VAT. Jeżeli natomiast jego działalność jest objęta podatkiem od towarów i usług, wówczas musi wziąć pod uwagę, że co do zasady darowizny są opodatkowane, choć występuje wyłączenie z opodatkowania w sytuacji przekazywania tzw. próbek na cele promocyjne związane z działalnością gospodarczą. Zatem autor korzysta z wyłączenia, gdy celem rozdawania egzemplarzy jest promocja książki.

KB: A co z autorami, którzy prowadzą działalność gospodarczą, ale nie płacą podatku VAT? Jak wówczas rozliczyć sprzedaż książek?
PG: Gdy autor prowadzi działalność gospodarczą, kwestia jest bardziej złożona. Po pierwsze, musi wybrać sposób opodatkowania swoich dochodów (skalę podatkową, podatek liniowy lub ryczałt od przychodów ewidencjonowanych). Po drugie, musi samodzielnie prowadzić księgi podatkowe (co może go przerastać i trochę przerażać) lub nawiązać współpracę z biurem podatkowym (takim jak nasze) w zakresie prowadzenia ksiąg.
Jeżeli chodzi o podatek od towarów i usług, autor korzysta z tego samego rodzaju zwolnienia, o którym była mowa, choć samodzielnie powinien ocenić, czy rezygnacja ze zwolnienia nie byłaby dla niego bardziej korzystna.

KB: Czy autor, który nie prowadzi działalności gospodarczej, potrzebuje kasy fiskalnej?
PG: Niezależnie od tego, czy autor korzysta ze zwolnienia podmiotowego czy nie, co do zasady istnieje obowiązek korzystania z kas fiskalnych. Przewidziano jednak zwolnienia z tego obowiązku. Przede wszystkim zwolnienia dotyczą autorów, u których kwota sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej nie przekroczyła w poprzednim roku podatkowym kwoty 20 000 zł. Gdy autor rozpoczyna działalność lub prowadził ją tylko przez część roku, kwotę dzieli się na liczbę miesięcy, w których działalność była prowadzona.
Należy wskazać, że zwolnieniu podlega także dostawa towarów w systemie wysyłkowym (pocztą lub przesyłkami kurierskimi), o ile autor (dostawca) otrzyma w całości zapłatę na konto bankowe lub przekazem pocztowym.

Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Buk

Wywiadu do książki „Proste wydanie” udzielił:
Paweł Greszta
doradca podatkowy
Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podatkowych
Ferretti Bębenek i Partnerzy Spółka Partnerska
www.ferretti-bebenek.pl

Wywiad z Marzeną Żuławnik, autorką książki „Popraw koronę i idź po swoje”.

Wywiad z Marzeną Żuławnik, autorką książki „Popraw koronę i idź po swoje”.

Pora na wywiad! Dzisiaj w naszym jesiennym cyklu, w którym przedstawiamy sylwetki self-publisherów – polska autorka, która na codzień mieszka w Wielkiej Brytanii.

Marzena Żuławnik to kobieta taka, jak każda z nas 🙂 Jest mamą, przyjaciółką, ma marzenia i pasję, którą jest pomoc kobietom w odnalezieniu pewności siebie . Kilkanaście lat temu wyprowadziła się do Wielkiej Brytanii i tam organizuje spotkania dla kobiet, które również wierzą, że ciężka praca, dyscyplina i wytrwałość są schodami do sukcesu. 
Strona www  Kliknij [TUTAJ]
Facebook Kliknij [TUTAJ]
Instagram Kliknij [TUTAJ]

Przeczytajcie, jak wygląda jej życie jako self-publisherki i co myśli o tym sposobie wydawania książek!

1. Co jest najbardziej ekscytujące w życiu Autora?

Dla mnie, jako autorki książki Najbardziej ekscytujące jest to, kiedy osoba, która przeczytała Twoją książkę pisze Ci ‘’Dziękuję, że jesteś. Dzięki Tobie na nowo uwierzyłam w siebie i swoje marzenia’’. Za każdym razem, kiedy czytam takie wiadomości, szlocham ze wzruszenia i czuję, że to co robię ma sens.

2. Jakie książki, gazety, publikacje towarzyszą Pani w życiu codziennym?

Na co dzień czytam książki z sektora rozwoju osobistego i duchowego. Jeśli sięgam po gazety, najczęściej są związane z tematyką biznesu. Wybierając się na urlop, zabieram ze sobą ‘’obyczajówkę’’.

 3. Czy kiedykolwiek starała się Pani o współpracę z wydawnictwem?

Nie, nie starałam się o współpracę z wydawnictwem. Kiedy zaczęłam pisać książkę, zastanawiałam się jak ją wydać. Zasięgnęłam porad osób, które wydały swoje książki zarówno z wydawnictwem jak i jako self-publisherzy. Zdecydowanie bardziej spodobał mi się pomysł wydania książki samodzielnie. Dokładnie wiedziałam o czym chcę napisać książkę, jak ma wyglądać, jaką chcę okładkę i na kiedy ma być wydana. Wchodząc we współpracę z wydawnictwem, nie miałabym 100% możliwości decyzyjnej w sprawie swojej publikacji oraz termin wydania mógłby się mocno rozciągnąć w czasie. Oczywiście, zdawałam sobie również sprawę z tego, że całkiem możliwe jest to, że nie znajdę takiego wydawnictwa, które zdecydowałoby się wydać moją książkę. A ja nie chciałam długo czekać. 

 4. Co według Pani sprawia, że Autorzy decydują się na wydanie książki przez wydawnictwo?

Bardzo możliwe jest, że samodzielne wydanie książki może wydawać się zbyt skomplikowane. Doskonale to rozumiem, ponieważ sama byłam przerażona faktem, że jako wydawca własnej książki będę odpowiedzialna za każdy jej szczegół, czy się na tym znam czy nie. Kolejną trudnością może być 100% pokrycie kosztów związanych z wydaniem książki – należy zebrać zespół ludzi, którzy pomogą Ci ‘’zrobić’’ książkę. Potrzebujesz grafika, który zaprojektuje okładkę, osoby odpowiedzialne za redakcję i korektę a także skład i łamanie.  Wchodzisz też w rolę przedsiębiorcy – należy książkę legalnie wprowadzić na rynek, a następnie zadbać o jej promocję i sprzedaż. Decydując się na współpracę z wydawnictwem, Twoim głównym zadaniem jest znaleźć takie, które wyda Twoją książkę.  

5. Co jest ograniczające w publikowaniu w ramach self-publishingu, a jakie są jego plusy?

Zacznę od plusów. Cudowne jest to, że cały proces wydania książki zajmuje ok. 3-ech miesięcy oraz w pełni decydujesz o cenie, tekście, użytych słowach, doborze okładki i dosłownie o wszystkich ważnych dla Ciebie detalach. Zyski również w całości są Twoje! Ograniczające może być to, że Twoja książka może nie od razu pojawić się na półkach księgarni. Sam wydałeś – sam sprzedaj 🙂 A po napisaniu tekstu, rozpoczyna się proces wydawniczy, który wymaga wiele pracy i energii. No i należy również pamiętać, że sporym ograniczeniem mogą być jej koszty wydawnia. 

6. Z czym trzeba się zmierzyć przy wydawaniu książki samemu? (Pytanie dotyczy tego, co dzieje się po napisaniu całego tekstu)

Po napisaniu książki zaczyna się ogrom pracy. Należy dobrać zespół profesjonalistów, każdy odpowiedzialny za kolejny etap wydawniczy (redakcja, korekta, skład, okładka, wybór drukarni). Każdy etap trwa kilka tygodni. Na etapie korekty, tekst zostaje ‘’wygładzony’’ aby się go lepiej czytało oraz sprawdza się błędy. Często też należy poprawić tekst, dopisać coś, rozwinąć myśl. Gdy tekst jest gotowy, musi zostać przygotowany przez grafika do składu (czyli oznaczenie, co należy wyróżnić, upiąć w ramkę, być może wstawić tabelkę). Uzgadniamy, ile książka będzie liczyć stron, na jakim papierze ma być druk, jaki format książki przyjmujemy – to wszystko ma znaczenie nie tylko w cenie druku ale także jakości. W międzyczasie dbamy o formalności – różnego rodzaju umowy, być może rozpoczęcie własnej działalności, aby legalnie wprowadzić książkę do obrotu, nabyć ISBN… Nadchodzi czas na projekt okładki i tutaj bardzo trzeba się postarać o przód okładki, który ma przyciągnąć uwagę, materiały na tylną okładkę, która ma przyciągnąć do zakupu, oraz jej grzbiet. Bo niby książki nie wybiera się po okładce, lecz nietrafiona może zaszkodzić w sprzedaży książki. Kolejną cegiełką w morzu szczegółów jest stopka redakcyjna, czyli element książki, gdzie wymieniasz ich twórców. W tym momencie już czas pomyśleć o partnerach i patronach medialnych. Jak już książka jest gotowa do druku (czyli próbny skład, korektę techniczną mamy za sobą), kolejnym krokiem jest wydruk próbny w celu upewnienia się, czy wszystko wygląda tak jak sobie zaplanowaliśmy. Jeśli wszystko jest ok, drukujemy cały nakład i… to nie koniec 🙂 Zaczynamy proces promocji i sprzedaży. Self-publishing ma to do siebie, że jesteś nie tylko autorem, wydawcą, ale i sprzedawcą swojej książki. 

7. Czy ma Pani swoich ulubionych self-publisherów? Mogą to być też publikacje spoza beletrystyki stricte.

Tak, na polskim rynku jest to Kamila Rowińska, Michał Zawadka i Joanna Ceplin. Ich książki nie tylko powalają treścią, ale są przede wszystkim miłe dla oka. Ci Autorzy wydali przepiękne książki.

8. Jakie inne zainteresowania są u Pani na równi z pisaniem?

Poza pisaniem uwielbiam sport, tematy związane z odżywianiem organizmu, podróże, oraz kocham czytać książki!

9. W jakim innym zawodzie może sprawdzać się talent pisarski?

Osoby, które kochają pisać, tworzą interesujące wpisy na bloga, mogą pisać artykuły do kolorowych gazet oraz świetnie tłumaczyć teksty. Talent pisarski można wykorzystać w zadaniach do spraw marketingu oraz przy tworzeniu recenzji książek np. Tak sobie jeszcze myślę, że umiejętność pisania można wykorzystać w zawodzie ‘’ghost writer’’ – czyli pisząc biografie w imieniu zleceniodawcy 🙂

10. Proszę wymienić 5 cech dobrej publikacji.

Podejrzewam, że każdy z nas będzie miał inne wymagania względem książki. 

Dla mnie ważne jest, aby dobrze wyglądała wizualnie, piękna okładka, podkreślony, wytłuszczony i przejrzysty tekst, bardzo lubię jak jest w niej trochę koloru i jest zrobiona w sposób oryginalny – takie książki po prostu przyjemniej się czyta. Jeśli do tego książka jest napisana z humorem to już czytam z przyjemnością. Nie ma lepszego sposobu zdobycia wiedzy, niż książka, dlatego ważne jest dla mnie aby poszerzała moja wiedzę. Bardzo cenię, gdy w są zawarte w książce zadania do wykonania, które pozwalają na wdrożenie wiedzy w życie. I z pewnością musi być zawarta historia bohatera, którego mogę obdarzyć sympatią. Właśnie te cechy przyciągają mnie do książki i  czytam taką z przyjemnością.

 

Dziękujemy Marzenie za czas, który nam poświęciła, a jej książkę, której przygotowaniem zajęła się pracownia 27pixeli możecie znaleźć, klikając -> TUTAJ <-

Blurb – intryguje czytelnika

Blurb – intryguje czytelnika

Słowo blurb powstało w 1907 r., a jego autorem jest Amerykanin, humorysta, Gelett Burgess.

BLURB – rekomendacja, krótkie streszczenie utworu, notatka reklamowa (wydawnicza). Znajduje się na tylnej okładce. Powinien zawierać wszelkie informacje, które w 100% najlepiej zaprezentują książkę czytelnikom. Blurb jest krótki, zwięzły i ma jedno podstawowe zadanie: zaciekawić / zaintrygować czytelnika. W krajach anglojęzycznych „blurb” jest głównie kojarzony z pochwałami od innych autorów lub osób znanych. 

Przykład:
„Zapamiętajcie to nazwisko. Katarzyna Bonda została właśnie królową polskiego kryminału”. Z. Miłoszewski

Poświęć trochę czasu na napisanie dobrego tekstu. Odwiedź najbliższą księgarnie / bibliotekę i porównaj blurb w innych książkach. To powinno pomóc Ci zrozumieć czego czytelnicy szukają i o czym piszą inni. 

Trzy ważne aspekty o których należy pamietać pisząc blurb:

1. Nie używaj skomplikowanej, specjalistycznej terminologii. Pisz w języku laika, wówczas zagwarantujesz sobie dotarcie do szerokiego grona czytelników, a Twój blurb i przekaz będzie dla wszystkich zrozumiały nie zależnie od miejsca i czasu.

2. Pisz krótko i zwięźle. Dziś większość ludzi nie ma czasu ani cierpliwości na czytanie całostronicowych opisów. Dlatego aby wzbudzić zainteresowanie czytelnika wystarczy dobry, intrygujący blurb.

3. Blurb może opowiadać historię lub Twoja historia może zaczynać się od blurb’u. Pamiętaj, to nie tylko zwykły tekst na okładce. To są ważne słowa, które mogą wywrzeć trwałe wrażenie na czytelniku.

ps. Aby lepiej zrozumieć czego potrzebuje Twój czytelnik i kim jest, polecam Ci zerknąć na str. 42 książki “Proste wydanie” i spróbuj w kilku prostych krokach opisać swojego idealnego czytelnika.

Powodzenia!
Katarzyna Buk

LinkedIn a promocja Autora.

LinkedIn a promocja Autora.

Wiadomo, że sukces self-publishera tkwi w social mediach. To niesamowicie ważne, aby tworząc kontent na poziomie, angażować i pozyskiwać nowych obserwatorów Twojego fanpage, profilu instagramowego, tweetera czy innych, mniejszych social mediów (czasem mniejszy znaczy większy – jeśli dobrze dobierzesz medium do tematu swojej książki). Dzięki rozbudowanej społeczności, możesz sprzedać więcej, a ze swoich followersów zrobić Czytelników – a przecież o to chodzi, prawda? 

Czy w takim razie myślałaś/eś kiedyś o profilu na LinkedIn? Czy Twoja książka zahacza o tematykę, która jest poruszana na tym portalu? Tak jak wspomniałam wyżej – nie każda platforma odpowiada każdemu gatunkowi książki. Nie wiemy, jak sprawdza się fantastyka 🙂 na LinkedIn, ale poradniki biznesowe, wskazówki na temat dobrego garnituru do pracy, przewodniki po restauracjach z lunchami? Jak najbardziej tak! 

Możesz również rozważyć swój profil jako wizytówkę autora, z którym można wejść w kooperację, nie koniecznie promując przy tym swoją książkę. Dzięki takim działaniom możesz zaistnieć na portalu, a wraz z Tobą zawsze gdzieś obok będzie Twoja twórczość. Dodatkowo na profilu jest  możliwość umieszczania linków do swoich publikacji 🙂 

Plusy założenia profilu na Linkedin:

  • warto sprawdzić się w innej roli – jako self-publisher jesteś również sprzedawcą i tworzenie siatki handlowej po prostu Ci się opłaca;
  • jest to kolejny punkt w sieci, który wyświetla się po wpisaniu tytułu Twojej książki lub nazwiska;
  • jeśli pracowałaś/eś gdzieś jako copywriter, dziennikarz czy bloger, możesz dodać to doświadczenie do wirtualnego CV i budować wizerunek osoby, która pracuje słowem;
  • dzielisz się artykułami (swoimi i tymi, które Cię interesują);
  • dajesz się poznać od strony zawodowej, formalnej, a nie tylko dzięki „prywatnym” zdjęciom na rozrywkowych social mediach;
  • bierzesz udział w dyskusjach na grupach tematycznych;
  • LinkedIn jest nastawiony na biznes, a nie rozrywkę;
  • budujesz siatkę ekspertów z dziedzin, które dotyczą Twojej książki (ciągle odsuwamy smoki i ogry od strefy biznesowej, ale zawsze możesz spróbować…), pisania, produktywności etc.; 
  • możesz się przedstawić jako Autor oraz ekspert ze względu na swoje wykształcenie czy drogę zawodową, a takie otworzenie się powoduje większe zainteresowanie potencjalnych Czytelników.
Wywiad z Danielem Tokarzem, autorem książki „Biblia rentiera”.

Wywiad z Danielem Tokarzem, autorem książki „Biblia rentiera”.

Rozpoczynamy jesienny cykl wywiadów, w którym chcemy przybliżyć sylwetki polskich autorów, którzy wydali swoje książki w modelu self-publishing. Każdemu z bohaterów cyklu zadaliśmy te same 10 pytań, które dotyczą zarówno ich pracy, jak i zahaczają o to, co sądzą o self-publishingu.

Na dobry początek proponujemy zaparzyć herbatkę i zapoznać się z sylwetką autora oraz inwestora – Daniela Tokarza, który niedługo po wydaniu „Sekretów Home Stagingu” postanowił podzielić się wiedzą z zakresu budowania dochodu pasywnego w książce „Biblia rentiera”.
Daniel Tokarz jest licencjonowanym pośrednikiem nieruchomości oraz certyfikowanym home stagerem, a także właścicielem zachodniopomorskiej firmy inwestującej w nieruchomości (www.360nieruchomosci.pl).

Z autorem możecie spotkać się także w mediach społecznościowych: na Instagramie oraz Facebook’u.

1. Co jest najbardziej ekscytujące w życiu Autora?

Pisanie książki dzielę na dwa etapy: twórczy i redaktorski. W twórczym jest burza pomysłów, nagrywanie książki na dyktafon, podróżowanie, zagłębianie się w tematykę poprzez oglądanie filmów, kontakt z ludźmi posiadającymi wiedzę na temat, o którym piszę. Dla mnie to niezwykle ekscytujące, ponieważ mogę sporo się nauczyć i poznaję inne perspektywy tematu, który wydaje mi się znajomy. Drugi etap, to już bardziej rzemiosło i jest zdecydowanie mniej ekscytujący. Redagowanie tekstu, składanie wszystkiego w całość, kilkakrotne poprawki. Dobrze, że na wszystko spojrzy jeszcze Pani redaktor – kocham Panią Pani Elu! Ekscytujący jest również dla mnie czas premiery książki i moment, kiedy widzę swoją publikację w bestsellerach.

2. Jakie książki, gazety, publikacje towarzyszą Panu w życiu codziennym?

Kocham czytać i słuchać książek czytanych. Kiedy jadę samochodem, słucham audiobooków, kiedy ktoś inny prowadzi, czytam książkę papierową a kiedy jestem na jakiejś wyprawie, gdzie liczy się każdy gram bagażu, zabieram kindla z dużą cyfrową biblioteką. To, co aktualnie czytam, w dużej mierze zależy od nastroju i okoliczności. Długa samotna podróż samochodem, to świetny czas na dobry thriller lub sensację np. „Bezcenny” Miłoszewskiego. Słucham również wszystkiego, co przeczyta Krzysztof Gosztyła – dla mnie to najbardziej utalentowany aktor i nawet jak bierze słabszą książkę do ręki, to w jego interpretacji i tak staje się świetna. Kiedy potrzebuję motywacji, otwieram dwudziestoletnią wysłużoną książkę „Obudź w sobie olbrzyma” Anthoniego Robbins’a, która kiedyś zmieniła moje życie. Usypiając swoje dzieci Jaśka i Zuzię, najczęściej włączamy audiobooki Edyty Jungowskiej. Z gazet najczęściej wybieram te, które dotyczą moich pasji: żeglarstwa, kajakarstwa, golfa czy astronomii.

3. Czy kiedykolwiek starał się Pan o współpracę z wydawnictwem?

Nie. Od kilkunastu lat wydaję audiobooki i kursy wideo, dlatego self-publishing w przypadku książki drukowanej jest dla mnie bardziej naturalny niż wydawnictwo.

4. Co według Pana sprawia, że Autorzy decydują się na wydanie książki przez wydawnictwo?

Myślę, że główną przyczyną mogą być finanse. Inny powód, to pewien stereotyp, ponieważ przed upowszechnieniem się Internetu samodzielna dystrybucja książki była bardzo trudna. Niestety, początkowe oszczędności przy wydawnictwie, odbijają się później negatywnie na zyskach z publikacji. Zamiast np. 5 zł na sprzedaży jednej sztuki z wydawnictwem mogę zarobić 70 zł (w przypadku Biblii Rentiera). Jednak doskonale rozumiem ten model współpracy, ponieważ sam kiedyś otwierałem własny biznes i wtedy zainwestowanie w self-publishing byłoby dla mnie bardzo trudne.

5. Co jest ograniczające w publikowaniu w ramach self-publishingu, a jakie są jego plusy?

Jako self-publisher musisz sam wydeptać własną ścieżkę: negocjować ceny, wyszukać grafików, redaktorów czy drukarnie. Sam proces pisania to dopiero połowa drogi. Zaletami self-publishingu jest możliwość utrzymania kontaktu z czytelnikami (często wiesz, kto kupił Twoją książkę i za jego zgodą możesz np. pozyskać adres email). Jeżeli książka odniesie sukces, możesz liczyć również na znacznie większe zyski.

6. Z czym trzeba się zmierzyć przy wydawaniu książki samemu? (Pytanie dotyczy tego, co dzieje się po napisaniu całego tekstu)

Na początku szukamy redaktora i korektora testu. Później oddajemy ją do składu i przygotowania oprawy graficznej. Jeżeli wszystko jest gotowe, szukamy drukarni i tworzymy lub korzystamy z gotowych kanałów dystrybucji. W niektórych przypadkach konieczne jest jeszcze założenie działalności gospodarczej, czy zakup kasy fiskalnej. Teoretycznie oprócz druku książki, wszystko możemy zrobić sami – trzeba sobie jednak odpowiedzieć na pytanie, czy będziemy w stanie sprostać wymaganiom technicznym i czy samodzielna redakcja i korekta będzie poprawna. Przed nami jeszcze najtrudniejszy etap czyli sprzedaż i marketing.

7. Czy ma Pan swoich ulubionych self-publisherów? Mogą to być też publikacje spoza beletrystyki stricte.

Z polskich self-publisherów najbardziej lubię siebie, a ze światowych… to chyba również siebie 🙂 A tak na poważnie, dobry proces self-publishingu powinien być przeprowadzony w taki sposób, aby czytelnik nie odczuł tego, czy książka jest wydana przez wydawnictwo, czy przez selfpublishera i czasami nie mam nawet świadomości, w jaki sposób została wydana konkretna pozycja. Z osób, które wiem, że wydają same, bardzo sobie cenię publikacje Łukasza Tomysa, który specjalizuje się w biografiach znanych osób.

8. Jakie inne zainteresowania są u Pana na równi z pisaniem?

Mam z tym poważny problem, ponieważ mam bardzo dużo pochłaniających mnie hobby. W moim garażu nie stoi już samochód, ponieważ nie ma na niego miejsca. Zresztą coraz częściej przemieszczam się elektryczną hulajnogą. Najbardziej interesuję się astronomią, instrumentami etnicznymi typu djembe i didgeridoo, spływami packraftowymi (połączenie spływu z trekkingiem lub jazdą na rowerze, z wykorzystaniem ultralekkiego kajaka) i snowkitingiem – jazdą na nartach z latawcem. Kiedy inni zmieniają telewizor na większy, ja marzę o teleskopie z większą powierzchnią lustra 🙂

9. W jakim innym zawodzie może sprawdzać się talent pisarski?

Myślę, że obecnie talent pisarki to podstawowa umiejętność w każdym biznesie. W moim biurze nieruchomości mogę stworzyć tekst oferty, który przyciągnie potencjalnych nabywców. Tworząc reklamę dowolnego produktu, możemy użyć technik copywrittingu i umiejętności opowiadania historii, aby również przyciągnąć klientów. Dobra książka pomaga również w budowaniu wizerunku. Kiedy wydałem swoją pierwszą książkę drukowaną „Sekrety Home Staigngu” na temat sprzedaży nieruchomości, przeczytał ją pewien deweloper i przekazał do naszego biura nieruchomości całą swoją inwestycję na wyłączną sprzedaż.

10. Proszę wymienić 5 cech dobrej publikacji.

W branży nieruchomości mówimy, że są trzy istotne cechy dobrej nieruchomości: lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja. Przy pytaniu o książki, kilkakrotnie powtórzyłbym twierdzenie, że dobra publikacja powinna mnie przenieść do innego świata i pobudzać wyobraźnię – to największa magia słowa pisanego.

Dziękujemy panu Danielowi za wyczerpujące odpowiedzi, książka „Biblia rentiera”, zaprojektowana w całości przez pracownię 27pixeli jest dostępna na stronie Empik’u [tutaj] oraz w innych księgarniach internetowych.

Czy Polacy lubią czytać książki?

Czy Polacy lubią czytać książki?

Coraz chłodniejsze wieczory. Cudowna jesień nastała. Przyjemnie się robi na myśl o ciepłym kubku herbaty, wełnianych skarpetach, grubym kocu i … książce.

W przyszłym roku pewnie koło marca poznany nowe statystyki Biblioteki Narodowej o stanie czytelnictwa w Polsce za 2019. Ale dziś małe przypomnienie danych za ubiegły rok (2018).

W grupie osób powyżej 15. roku życia 37% badanych deklaruje, że czyta przynajmniej 1 książkę rocznie, natomiast 9% przyznaje, że czyta rocznie co najmniej 7 książek. Ta statystyka mniej więcej od 2015 roku utrzymuje się na takim samym poziomie.

Obecnie częściej kupujemy, niż pożyczamy książki. Oznacza to, że dla czytelników większe znaczenie mają nowości wydawnicze; bardziej są skłonni kupować książki (38%), zamiast czekać i pożyczać je od znajomych (26%). Częściej też kupujemy książki na prezent (23%).

Na pytanie: „Czy lubisz czytać?” 15% badanych odpowiedziało: „Bardzo lubię czytać”, 13% – „Nie lubię czytać”, 27% – „Raczej lubię czytać”, 22% – „Raczej nie lubię czytać”, a 24% – „Ani lubię, ani nie lubię”.

Źródło danych statystycznych: https://www.bn.org.pl/aktualnosci/3497-stan-czytelnictwa-w-polsce—pelny-raport-do-pobrania.html

Żródło grafik: Katarzyna Buk „Proste wydanie” str. 22

Gdzie i jak przechowywać nakład książki z drukarni?

Gdzie i jak przechowywać nakład książki z drukarni?

Jak zamówię mniej, to przynajmniej nakład rozejdzie się w całości…

Przy decydowaniu się na self-publishing, trzeba rozwiązać pare kwestii logistycznych, jedną z nich, którą pracownia 27pixeli chce Ci przybliżyć w tym artykule, jest niewątpliwie przechowywanie nakładu. Wiadomo, że im więcej książek zamówisz, tym każdy egzemplarz będzie dla Ciebie mniejszym obciążeniem finansowym, a zarobisz na nim więcej. Duży nakład przekłada się także na szersze grono Czytelników, do których możesz dzięki niemu dotrzeć. Potencjalnie koszty są wyższe, ponieważ przykładowo płacisz za 2 000, a nie 1 000 egzemplarzy, natomiast trzeba też spojrzeć na tę kwestię pod kątem sprzedażowym (o tym w kolejnych artykułach).

Niewiele osób wie, ale dzięki drukowi cyfrowemu, można zamówić nawet 1 egzemplarz swojego dzieła, jednak koszt takiej pojedynczej książki może sięgać nawet 350 zł! Oczywiście możesz też wydrukować tekst w domu i oprawić go okładką zrobioną z bloku technicznego Pawełka i Jagódki, ale… mówimy tu o poważnej lekturze 🙂 
Uściślając – im więcej, tym jednostkowo taniej i wyższy zysk.

2 000 egzemplarzy to nie tak dużo…

… ulokuję je pod łóżkiem. Otóż – to nie jest najlepszy pomysł. Tusz w niewielkich ilościach jest właściwie niewyczuwalny, zwłaszcza, że książki, które leżą na półkach księgarni są tam pewnie od jakiegoś czasu i zapach zdążył się ulotnić. To może wprowadzać błędne wyobrażenia o przechowywaniu tak dużego nakładu prosto z drukarni. W rzeczywistości „świeże” książki mają bardzo charakterystyczny, duszący zapach, który może powodować ból głowy… a pod łóżkiem fizycznie upchniesz maksymalnie 800 egzemplarzy (to dość optymistyczna liczba). 

Jeśli planujesz swoje książki trzymać we własnym pomieszczeniu, upewnij się, że przede wszystkim:
– nie jest w nim wilgotno;
– książki leżą na podeście (w razie zalania);
– są zabezpieczone folią.

Piwnica jako magazyn na książki to również nie jest najlepszy pomysł.

Gdzie mam się podziać z moim nakładem?

Zachęcamy do skorzystania z usług miejsc magazynowych. Część książek, które wiesz, że wyślesz od razu, weź ze sobą, możesz dodać kilka egzemplarzy „ekstra”, natomiast resztę najlepiej oddelegować do wynajętej wcześniej przestrzeni, zwłaszcza, że drukarnia bez problemu dostarcza przesyłkę pod wskazany adres (możesz wybrać tylko 1 miejsce dowozu). Kilka adresów magazynów, z których usług możesz skorzystać, znajduje się poniżej.

www.4values.pl
www.kangu24.com
www.przechowalnia24.pl
www.przenosiny.pl
www.lessmess.storage
www.przechowalnia-rzeczy-krakow.pl
www.gdanska6.com
www.banan24.pl
www.rozarent.pl


5 pomysłów na posty na Twojego bloga.

5 pomysłów na posty na Twojego bloga.

Zanim zaczniesz prowadzić bloga, dobrze jest wiedzieć, że:

– potrzebujesz na początek 10 – ciu wpisów (a najlepiej zabezpiecz się na cały miesiąc). Odstaw je na kilka dni (tzn. tak na 4 – 5), przeczytaj je ponownie, odpowiedz na pytanie: „czy to jest dokładnie to, co chcę udostępnić szerszej publiczności” i dopiero wtedy działaj.

– to, co publikujesz na blogu musi być Twoje. Darmowe zdjęcia stockowe są już tak rozpoznawalne w sieci, że każdy, kto znalazł się choć raz na takiej stronie jest w stanie wskazać na nie palcem, kiedy pojawiają się na monitorze (i nie piszę tego, dlatego, że w pracowni 27pixeli mamy profesjonalny sprzęt i jest nam „łatwiej”- to, co publikujesz ma wyjść od Ciebie). Nie ma nic złego w używaniu darmowych fotografii czy grafik, natomiast konkurencja jest na tyle duża, poprzeczka ustawiona tak wysoko, że… chcesz się wyróżnić na jej tle, prawda? 

Zdjęcia zrób sama/sam, nie kopiuj cudzych wpisów i pamiętaj, że najłatwiej jest być… sobą 🙂

– jeśli boisz/wstydzisz się pisać pod własnym nazwiskiem lub nie wierzysz w siebie – po pierwsze: wyrzuć te pochmurne myśli z głowy i podziel się z innymi swoją wiedzą 🙂 

Jeżeli natomiast czekasz na „dobry moment”, weź pod uwagę, że nie musisz się od razu afiszować – znajdź nick dla siebie, nazwę dla bloga, a kiedy tylko poczujesz się pewnie, dodaj imię, zdjęcie oraz notatkę w zakładce „o sobie” 😉

OK, ok… ale wpis miał być przecież o tym, jak znaleźć inspiracje na posty, więc obiecuje, że już nie będę przedłużać:

1. Spisuj pomysły na kartkę. Papier Ci podpowie, czy pomysł jest na tyle dobry, aby publikować go już teraz, czy może musi chwile poczekać w szufladzie, dołączyć do innego lub… rozpłynąć się w powietrzu. Pomysły na papierze wyglądają inaczej, spogląda się na nie z innej perspektywy – to jakaś magia, poważnie!… 😉 P.S. w pracowni kochamy papier <3

2. Nie pozbywaj się tematów, które teraz Ci nie leżą i postów, które nie wyszły najlepiej. W końcu, gdy na nie trafisz po jakimś czasie okaże się, że brakuje im dosłownie kilku muśnięć i mogą iść w świat, a przynajmniej w jego cyber część.

3. Zapytaj swoich Czytelników, czy jest temat, który chcieliby żebyś poruszyła/poruszył. Zrób ankietę na fanpage’u z możliwością dopisywania przez społeczność własnych pozycji do listy.

4. Zamiast tematu, poszukaj emocji. Może wyczerpałaś/eś już eksperckie pokłady na tę chwilę i potrzebujesz poruszyć sprawy, które Ciebie ruszają? Blogujesz o fit przepisach, ale ostatnio pojechałaś/eś na tłustego burgera? Idealna mama, która szaleje z koleżankami na weekendzie w SPA? Pani domu, która wpuszcza na czysty parkiet Burka z ubrudzonymi od błota łapkami?
Albo gorzej… zamawia usługę sprzątania!
To nie pasuje na wpis do Twojego bloga… Ale jakto nie? 😀

5. Urozmaicaj swoje posty. Dobra treść to nie tylko literki – grafiki, zdjęcia czy krótki filmik są w stanie przekazać wiele, a nawet trafnie zastąpić przydługie wypracowania. Zwięzła treść + grafika + cytat idealnie ujmujący temat ET VOILA!

Pamiętaj, że blog to może być początek czegoś większego. Ostatnio pisałam o blooku (artykuł) – specjalnej książce, która powstaje na bazie wpisów z internetu i jest wydawana w formie drukowanej. Z tego pomysłu skorzystała m.in. Krystyna Janda, a w Ameryce gatunek doczekał się własnej nagrody, która jest przyznawana co roku. 

To jak, o czym dziś napiszesz? 🙂

Blook… z czym to się je?

Blook… z czym to się je?

Co to jest blook? 

Jeżeli jeszcze nie spotkaliście się z tym słowem, to najwyższa pora, aby to zmienić. Na fali popularności internetowych blogów i stale rosnącej ilości profili tematycznych w mediach społecznościowych, zrodził się pomysł, żeby wydać treści, dostępne jedynie on-line, w formie publikacji drukowanej. Scenariuszy wydania blooka jest kilka, czasem blogi powstają już z zamysłem przeniesienia ich późniejszych postów na papier, częściej jednak jest to wydawnicza adaptacja treści on-line. Pierwsza taka próba „wyniesienia” treści z internetu, miała miejsce w 2001 r, a pięć lat później powstała amerykańska nagroda dla blookowiczów- Blooker Prize.
W skrócie: blook to kombinacja angielskich słów blog oraz book, które oznaczają drukowaną wersję zawartości bloga internetowego.

Przykłady blooków, Polska:
– „Świat według blondynki” (aalli.blog.pl)
– „Bazylek daje radę” (Jacek Pałka)
– „Cichodajka.pl” (Weronika R.)
– „www.małpa.pl” (Krystyna Janda)
– „Amok” (Krystian B.)
– „Blogostan” (Joanna Opiat-Bojarska)
– „Złodziejka marzeń” (Anna Sakowicz)

Przykłady blooków, Świat:
– „Julia and Julia” (Julie Powell)
– „Girl with One-Track Mind” (Abby Lee)
– „Baghdad Burning: Girl Blog from Iraq” (Riverbend)
– „It’s your time you’re wasting” (Frank Chalk)
– „User Interface Design for Programmers” (Joel Spolsky)
– „Blood, Sweat and Tea: Real-Life Adventures in an Inner City Ambulance” (Tom Reynolds)
– „Egg Bacon Chips & Beans – 50 Great Cafes And The Stuff That Makes Them Great” (Russell Davies)

Dlaczego warto wydać blook?

Przede wszystkim, blog stanowi bazę informacji, które gromadziłaś/-eś dłuższy czas, dlatego wzbogacając go o dodatkowy komentarz, możesz stworzyć książkę ekspercką. Wybór treści, postów i zdjęć również należy do Ciebie, jeśli prowadzisz blog o szeroko pojętym lifestyle’u, możesz podzielić wpisy na kategorie i wydać serię tematycznych blooków ze skondensowaną wiedzą na temat designu, świetnych cukierni czy popularnych miejsc. Jest to młodzieżowa, interesująca forma publikacji, która zdobywa na popularności, a także żartobliwa i lekka forma książki w klasycznym tego słowa znaczeniu. Dodatkowo, ktoś, kto trafi na Twojego bloga w sieci, zapewne będzie czytał go od „chwili znalezienia”, a przecież wcześniejsze posty również zasługują na uwagę- blook serwuje Czytelnikowi temat, który zgłębiałaś/ -eś od A do Z i żadna z informacji nad którymi pracowałaś/ -eś nie zostanie pominięta. Trzeba mieć na uwadze, że książką drukowaną trafiasz do innej i szerszej publiczności, a dokładając się do kultury czytania książek, promujesz detoks od internetu oraz social mediów (czego w dzisiejszych czasach naprawdę potrzebujemy).

Blooki, nagrodzone w konkursie Blooker Prize, zostały wydane i sprzedane w setkach tysięcy kopii- to się nazywa bestseller! 😉

Za co kochamy książki?

Za co kochamy książki?

▪ Za to, że stwarzają nam możliwość rozwoju.
▪ Za to, że dostarczają wiedzy.
▪ Za to, że wzbogacają nasze słownictwo.
▪ Za to, że są przyjemne w dotyku.
▪ Za zapach.
▪ Za to, że zaspokajają głód intelektualny.
▪ Za relaks.
▪ Za to, że są doskonałą rozrywką.
▪ Za to, że zabijają nudę.
▪ Za to, że pobudzają kreatywność.
▪ Za to, że odrywają nas od codzienności.
▪ Za historie i opowieści.
▪ Za to, że budują w nas empatię.
▪ Za to, że rozbudzają naszą wyobraźnię.
▪ Za to, że pomagają zdefiniować nasz system wartości.
▪ Za to, że dzięki nim chcemy być lepsi.
▪ Za to, że poszerzają nasze horyzonty.
▪ Za to, że pozwalają nam wczuwać się w położenie bohaterów.
▪ Za to, że umożliwiają podróże w nieznane miejsca.
▪ Za to, że odstresowują.
▪ Za to, że dzięki nim ćwiczymy pamięć.
▪ Za to, że poprawiają nam nastrój.
▪ Za to, że dodają nam siły i zapału.
▪ Za to, że nas inspirują.
▪ Za to, że można za darmo wypożyczyć je w bibliotece.
▪ Za to, że możemy je kartkować.
▪ Za to, że nie trzeba podłączać ich do prądu.
▪ Za to, że można z nich bezpiecznie korzystać w czasie kąpieli
w wannie.
▪ Za to, że dzięki nim szybciej zapamiętujemy.
▪ Za to, że jest ich więcej niż wersji elektronicznych.
▪ Za to, że wzbudzają wrażenia estetyczne.
▪ Za to, że można je pożyczyć, sprzedać, podarować, przekazać.
▪ Za to, że są doskonałe na prezent.
▪ Za to, że można otrzymać je z autografem.
▪ Za to, że podobno posiadają duszę.
▪ Za to, że nie zbierają danych o nas.
▪ Za to, że widzimy w nich siebie.
▪ Za to, że możemy być z nimi sam na sam.
▪ Za to, że możemy się nimi wymieniać z przyjaciółmi.
▪ Za to, że potrafią opisać świat i zjawiska naukowe.
▪ Za to, że można znaleźć w nich odpowiedź na każde pytanie.
▪ Za to, że uczymy się z nich.
▪ Za to, że każdy może je mieć, niezależnie od statusu, pochodzenia, poglądów.
▪ Za to, że możemy je tworzyć 🙂


Gdzie są publikowane recenzje książek?

Gdzie są publikowane recenzje książek?

Miłośnicy książek są zdani wyłącznie na siebie i swoje odczucia przy wyborze publikacji, na którą poświęcą czas i pieniądze. Niejednokrotnie szeroko reklamowana pozycja zawodzi oczekiwania, a kolejna część serii (chociażby z gatunku kryminał) mimo, że teoretycznie wiadomo, czego się po niej spodziewać, nie trafia w gust Czytelnika. Warto więc przeczytać kilka niezależnych recenzji z różnych źródeł, żeby ryzyko kupienia księgarnianego bubla zredukować do możliwego minimum. Gdzie szukać takich wskazówek, rzetelnych opinii, wartościowych komentarzy?

1. W internecie.

Sieć jest pełna rankingów bestsellerów, blogów moli książkowych i kanałów recenzentów. Daje możliwość odszukania osoby w podobnym wieku, zainteresowaniach czy upodobaniach, co Ty, a która prowadzi sekcję „recenzje”. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że polecana przez taką osobę książka, spodoba się również Tobie.

2. W prasie.

Jeśli chcesz być na bieżąco z popkulturą, obserwuj ostatnie strony gazet. Znajdują się tam krótkie wzmianki i opisy o tym, z czym aktualnie można się spotkać na półkach księgarń. Oprócz polecanych książek, można tam również znaleźć inne gazety danego wydawnictwa, które także mogą przypaść Ci do gustu.

A jeżeli to, co proponują gazety jest dla Ciebie zbyt mainstreamowe, poszukaj pism literackich, które szerzej zajmują się literaturą.

3. W radiu.

Tak, w radiu również można usłyszeć recenzje książek i naprawdę warto poświęcić im chwilę. Są to zazwyczaj dobrze przygotowane audycje, ponieważ kanału radiowego nie może otworzyć każdy. Osobiście bardzo dobrze wspominamy program III Polskiego Radia i redaktora Michała Nogasia, który wraz z Wojciechem Mannem przedstawiał recenzje w piątkowe poranki.

Kiedy będziesz już dobrze zorientowana w mediach traktujących o książkach, warto przygotować sobie listę osób, których profile / kanały / rubryki regularnie odwiedzasz przed kupnem wypatrzonej publikacji. Bardzo możliwe, że zwróciła także ich uwagę i pomogą Ci w podjęciu decyzji o przeznaczeniu swojego cennego czasu i pieniędzy na właśnie „tę” książkę.

artykule nie podałyśmy adresów blogów, kanałów, gazet etc, ponieważ wiemy, że nasz portal czytają różne osoby o kolorowym guście, a nie chcemy narzucać swojego 🙂 Dla wszystkich, którzy są zainteresowani konkretną listą adresów www, tytułami gazet czy audycji, zapraszamy na stronę książki „Proste wydanie” (http://www.prostewydanie.pl).

E-book kontra książka papierowa

E-book kontra książka papierowa

Zespół naukowców z Harvard Medical School (Charles’a Czeislera) przeprowadził badania na 12 ochotnikach, które trwały 2 tygodnie. Wszyscy najpierw przez pięć dni czytali papierowe książki, a następnie kolejne pięć dni czytali na iPadach, Kindle itp.
Próbki krwi pobrane od uczestników testu wykazały, że u osób czytających ebooki, poziom melatoniny był znacznie niższy. Z tego też powodu zaśnięcie trwa dłużej, sen jest płytszy, a wstając rano jesteśmy zmęczeni.

ZALETY E-BOOK’ÓW:
– szybka dostępność, bo od razu po zakupie
– nie wydajemy kasy na przesyłkę kurierską
– można zabrać duuuużo różnych książek na wakacje
– oszczędność miejsca na półkach w domu
– są lekkie
– można czytać w ciemności (to dotyczych tych czytników z wbudowanym oświetleniem)
– zapamiętywanie ostatnio czytanej strony
– szybkie wyszukiwanie słów w całym tekście
– wodoodporność (tylko niektórych czytników)
– możliwość dostosowania wielkości fontu…

ZALETY KSIĄŻKI PAPIEROWE:
– Można je wypożyczyć w bibliotece za darmo
– Dają możliwość kartkowania stron
– Nie trzeba ich podłączać do prądu
– Można bezpiecznie używać podczas kąpieli w wannie
– Ładnie wyglądają na półce
– Są twarde i mogą służyć jako podkładka pod gibiący się stół
– Wzbudzają pozytywne wrażenia estetyczne
– Można je pożyczyć, sprzedać, przekazać dalej
– Istnieje więcej książkę drukowanych niż elektronicznych
– Mniejsza strata finansowa w przypadku kradzieży lub zagubienia
– Doskonałe na prezent
– Można otrzymać autograf
– Ponoć posiadają „duszę”.